Na miejsce w Figline Valdarno (czyli kemping Norcenni Girasole) dotarliśmy wieczorem w sobotę. Przywitało nas piękne słońce i ciepło. Niestety następnego dnia pogoda nie była już taka słoneczna. Dla dzieci najważniejsza była długo wyczekiwana wizyta na basenie, więc pływanie i zabawy w wodzie były pierwszym punktem programu naszego wyjazdu. Na szczęście jeden z basenów miał podgrzewaną wodę i oszklone zadaszenie, więc kontakt z wodą okazał się naprawdę przyjemny i dla małych i dla dużych.
Po zaspokojeniu głodu basenowego wybraliśmy się w poszukiwaniu strawy duchowej czyli na niedzielną mszę św.. A ponieważ 29 kwietnia to święto Św. Katarzyny Sieneńskiej, patronki jednej z naszych córek, to dość łatwo pojawił się nam pomysł odwiedzenia miejsca jej życia. Pojechaliśmy lokalnymi drogami wśród pięknych toskańskich winnic położonych na wzgórzach. Niestety rozpadał się deszcz, krajobrazy były lekko zamglone, i widoki nie były takie, jakich się spodziewaliśmy ;(
Na miejscu w Sienie okazało się, że kompletnie nie ma gdzie zaparkować samochodu, z powodu odbywającego się tego dnia w mieście meczu. Wreszcie udało się nam znaleźć wolne miejsce w dolnej części miasta, skąd na górę można było się dostać schodami ruchomymi. Katedra, Piazza del Campo, dom Świętej Katarzyny, kościół San Domenico. W Sienie byliśmy drugi lub trzeci raz, ale po raz pierwszy oglądaliśmy to miasto w deszczu. Pomimo deszczu i tak było bardzo dużo ludzi... Mieliśmy szczęście, bo tego dnia odbywała się parada historyczna jednej z kontrad czyli dzielnic Sieny (powyżej). Miłym przerywnikiem była wizyta w pizzerii, gdzie obsługiwał nas bardzo wesoły Włoch pan Flavio. Wprost oczarował on nasze dzieci, które czule się z nim żegnały i wspominały przez kolejne dni.
Na zakończenie dnia wieczorna msza u dominikanów i dość długa powrotna droga na nasz kemping.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz